Najtrudniejszy rok w historii pilskiej gastrosceny – wbrew temu czego można było się spodziewać – obfitował w nowe projekty. Fot. Marcin Maziarz + Chroma Stock
Najtrudniejszy rok w historii pilskiej gastrosceny – wbrew temu czego można było się spodziewać – obfitował w nowe projekty. Fot. Marcin Maziarz + Chroma Stock
Czas wolny i przyjemnościGastro

Gastroscena w Pile po najtrudniejszym roku

Wbrew temu, co mogło się wydawać rok temu, 2020 i początek 2021 wcale nie były takie złe, jeżeli chodzi o jakość pilskiej sceny gastro. Pojawiło się sporo nowych lokali i… całkiem smacznie na tym (jako konsumenci) wyszliśmy.

Najważniejsza zmiana?

Trzeba dowozić

No, może nie trzeba, bo część lokali ograniczyła się do realizacji zamówień na wynos, ale zakaz konsumpcji na miejscu wymusił wprowadzenie dowozów w wielu z nich. Także tych, które dotychczas skutecznie się przed dowozami broniły.

Warunki realizacji – różne. Norma to bezpłatny dowóz od określonej wartości zamówienia (poniżej – dopłata). Zdecydowanie szerzej pojawiła się opcja „,minimalna wartość zamówienia, przy której w ogóle realizujemy dostawę”. I tutaj kilka miesięcy temu zdarzyło mi się być dość mocno zaskoczonym, słysząc w słuchawce „zamówienia z dowozem realizujemy od siedemdziesięciu złotych”. Zwykle są to kwoty dwu- trzykrotnie niższe. Niektóre lokale wprowadziły płatność za dowóz niezależnie od wartości zamówienia.

Szybko przywykliśmy do tego, że do ceny zamawianych dań musimy doliczyć także koszt opakowania na wynos. Te w ostatnim roku stały się znaczącą pozycją po stronie kosztów wszystkich gastronomów i nawet ci, którzy wcześniej je pomijali, w tej chwili nie mogą sobie na to pozwolić – pozycja „opakowanie” na stałe zagościła w cennikach.

I kiedy wydawało się, że nic już się na odcinku dostaw nie zmieni, nagle weszło ono… Ubrane na żółto-zielono Glovo, czyli pierwsza działająca w Pile aplikacja dostawcy nie związanego z którymkolwiek lokalem, dostarczającego także zakupy ze spożywczego czy apteki. Podkreślę: dostawcy – firmy realizującej także dowozy, a nie tylko obsługującej zamówienia i płatności bezgotówkowe. Baza dostępnych w aplikacji lokali systematycznie się powiększa, choć rejonizacja bywa zaskakująca. Ot, choćby z dostawą na Podlasie nie da się złożyć zamówienia w McDonald’s, ale nie ma problemu z realizacją zamówienia z dalej położonych lokali np. w Śródmieściu. Koszt dostawy to najczęściej 6,99 zł, choć bywa także taniej (ale i drożej – w momencie pisania tego tekstu koszt dostawy z Pizza Hut to 7,99 zł). Same dostawy są realizowane sprawnie, a w aplikacji można podglądać na żywo pozycję dostawcy (i wkurzać się, że stoi przed zamkniętym przejazdem kolejowym).

Nowe gastrozagłębie na Staromiejskiej

Burger Bistro przy Staromiejskiej. Fot. Marcin Maziarz
Burger Bistro przy Staromiejskiej. Fot. Marcin Maziarz

Jest kilka takich rejonów w Pile, w których można krążyć od lokalu do lokalu, za każdym razem pokonując raptem kilka kroków. Tak jest choćby w rejonie 11 Listopada i 14 Lutego, czy – jeszcze nie tak dawno – w nieco bardziej piątkowowieczornym klimacie, w dwóch skupiskach w okolicy Placu Zwycięstwa (Zielona Papaja, Piwosfera, Gastrosfera, Scena, Bowling Rodło, Rockopolis).

W ostatnim roku jeszcze jedno takie „mikrozagłębie” wykrystalizowało się przy Staromiejskiej. Do lokalu na rogu, w którym wcześniej urzędował Meat & Fit, zastąpiony przez kebabownię, w którym dziś znajdziemy sieciowy Zahir Kebab, dołączyły dwa kolejne. W pawilonie po drugiej stronie ulicy przeniosło się z Podlasia Polskie Jadło. Tak samo jak w poprzedniej lokalizacji, nie ma sali konsumpcyjnej, a firma od początku opiera działalność wyłącznie na cateringu i dowozach. Drugi nowy lokal w okolicy, to uruchomione jesienią ubiegłego roku Burger Bistro – znajdziecie go po tej samej stronie co Zahir, jakieś 50 metrów w stronę ulicy Okrzei.

Do gastronowości w tym rejonie można zaliczyć także Prawdziwy Chleb – piekarniczą sieciówkę Piekarni Grochola z Zamościa koło Nakła Nad Notecią, w której oprócz wyboru bułek i chleba, można także skomponować własną kanapkę.

Cztery lokale na jednej ulicy (choć na krótkim jej odcinku) to chyba jeszcze trochę za mało, by uznać je za pełnoprawne gastrozagłebie, ale to naprawdę dobry początek, by i tutaj zaczęło się dziać w branży dobrego smaku nie tylko na wynos. Staromiejska ma potencjał na miejsce, w którym na dobre zagości i rozwinie się streetfood.

Wyspiarz od kuchni

Wyspiarz. Fot. Marcin Maziarz
Wyspiarz. Fot. Marcin Maziarz

Grzesiek Graczyk od dawna myślał o kuchni, i na jej wprowadzenie i rozwinięcie spożytkował początek pandemii. Karta kuchni Wyspy Smaków (bo tak nazywa się gastronomiczny projekt Wyspiarza) jest krótka i króluje w niej pstrąg. Można go zjeść i w autorskiej zupie, i w burgerze, i jako „fish and chips” i z pieczonymi ziemniakami i kimchi. Ale są też żeberka BBQ i deserowe monoporcje, i dania dnia.

To na co czekamy, to otwarcie lokali, a co za tym idzie – dachu Wyspiarza. Oglądanie zachodu słońca z widokiem na miasto prawdopodobnie będzie bardzo przyjemnym doświadczeniem.

Marchew z lokalnego ogródka

Restauracja Marchew w hotelu Arche Piła. Fot. Marcin Maziarz
Restauracja Marchew w hotelu Arche Piła. Fot. Marcin Maziarz

Najnowszy hotel w mieście – Arche Piła – rozwija też projekt gastronomiczny. Szefem kuchni Restauracji Marchew został Dominik Głomb znany wcześniej m.in. z Doliny Aniołów w Chrustowie. Aktualna karta Marchwi jest krótka (dwie przystawki, dwie zupy, dwie sałatki, jedno danie główne, dwa dania makaronowe, jeden deser, trzy pozycje barfoodowe i napoje sezonowe). I choć dania powstają z produktów pozyskiwanych lokalnie, to są inspirowane kuchniami z różnych stron świata. Mamy tu i curry, i tajski ogórek z kurczakiem, i kebab jagnięcy (jagnięcina rasy wrzosówka), i falafel, i… Jest nawet pyra pilska w trzech wersjach (z wędzonym pstrągiem, z kurczakiem lub wege). Zapowiada się naprawdę interesująco.

Gordo – nie tylko kebab z Zielonej Doliny

Gordo Kebab i Empanady. Fot. Marcin Maziarz
Gordo Kebab i Empanady. Fot. Marcin Maziarz

Gordo Kebab i Empanady kazał na siebie czekać dość długo. Pierwsza zapowiedź pojawiła się w listopadzie ubiegłego roku, a otwarcie nastąpiło dopiero pod koniec marca. Nazwa mówi wszystko o menu. Znajdziemy tu zarówno kebab (również w wersji dla tych, którym cholesterol nie przeszkadza w życiu – z serem i/lub frytkami) i falafel, a także empanady w kilku wersjach. Na zdecydowane plusy: duży wybór dodatków (w tym granat rewelacyjnie spełniający się jako dodatek do kebaba), samodzielnie robiona surówka i papierowa miska zamiast styropianowego pojemnika na wynos.

PS. Pani Marta dorobiła się już sporego grona fanów na Facebooku.

Przytulne: bilans na zero

Przystanek Przytulna. Fot. Marcin Maziarz
Przystanek Przytulna. Fot. Marcin Maziarz

Przypadek Przytulnych to sytuacja gastro w ostatnim roku w pigułce. Bo choć Przystanek Przytulna przez rok działalności zyskał spore grono sympatyków, to w międzyczasie pożegnaliśmy pierwszą Przytulną – w Atrium Kasztanowa. Przytulna to ciągły eksperyment – w pozytywnym znaczeniu. Menu lokali ciągle ewoluuje, pojawiają się nowe propozycje – czasem dość innowacyjne/odważne (wybierz sobie) – jak lody w pączku, ale Przytulne dawno przestały być miejscami, do których idzie się „na słodkie”. To coraz bardziej bistro albo lokal, do którego rano wpadamy po kanapkę i kawę w drodze do pracy, a na słodkie przychodzimy dopiero po południu. Ten projekt obserwuję z nieskrywanym zainteresowaniem.

Vege Dom

Twórczyni tego projektu kłaniam się nisko: przede wszystkim za odwagę i za determinację. Bo trzeba mieć odwagę, żeby w czasie, w którym lata pracy jedną rządową decyzją zostają postawione pod znakiem zapytania, wywrócić zawodowe życie do góry nogami. A taka mniej więcej jest historia Vege Domu – przynajmniej ta usłyszana z zewnątrz (ale z kilku źródeł). Świeże spojrzenie na jedzenie wege sprawiło, że na #MuremZaGastro na stoisku Vege Domu szybko brakowało przynajmniej części produktów. Dla mięsożercy jedzenie bez grama mięsa jest po prostu smaczne, a niektóre pozycje budzą zaciekawienie samą nazwą lub opisem, choć są i klasyczniejsze propozycje, jak focaccia czy naturalne chleby.

Danuvius, czekamy!

Danuvius Wine Bar. Fot. Marcin Maziarz
Danuvius Wine Bar. Fot. Marcin Maziarz

Na mojej prywatnej liście to największe niespełnienie w dziedzinie jedzenia. Nie zdążyłem zajrzeć do Danuviusa, kiedy pod koniec marca lokal ogłosił, że zamyka się do odwołania. Na „odwołanie” bardzo liczę, bo perspektywa porównania pljeskavicy zrobionej w Pile do tej jedzonej przy stoliku z widokiem na port w Baškiej Vodzie, wydaje się wyjątkowo kusząca. Choć to nie chorwacka, a austro-węgierska kuchnia jest tym, z czego Danuvius zdążył zasłynąć – zarówno śniadaniowo, jak i obiadowo. Dlatego: Danuvius, czekamy!

Pizza Bar w Molino

Molino Pizza Bar. Fot. Marcin Maziarz
Molino Pizza Bar. Fot. Marcin Maziarz

Na początku kwietnia tego roku kompleks Molino przy Dąbrowskiego wzbogacił się o pizza bar. W menu 23 rodzaje pizzy (w tym na słodko – z bananem i Nutellą, i smażona), a także inne klasyki kuchni włoskiej: arancini, canelloni i lasagne. Nad Gwdą po raz kolejny pojawił się ogródek – Skarpa Molino.

Subway

Subway na stacji Amic. Fot. Marcin Maziarz
Subway na stacji Amic. Fot. Marcin Maziarz

Kolejna międzynarodowa sieciówka znalazła drogę do Piły. Znany z długich i jeszcze dłuższych kanapek Subway otworzył się na stacji paliw Amic przy Bydgoskiej. W menu: od klasyki (BMT, BLT) do trochę mniej kanapkowych skojarzeń (kurczak teriyaki, kurczak mango tikka, wege burak + fasola). Subway udowadnia, że właściwie każdy składnik da się włożyć w bułkę lub zawinąć we wrapa.

Stajnia Smaków

Stajnia Smaków przy Vivo! Piła. Fot. Marcin Maziarz
Stajnia Smaków przy Vivo! Piła. Fot. Marcin Maziarz

Stajnia udowodniła, że nie warto siedzieć z założonymi rękami i czekać na lepszy czas. Zaplecze restauracyjne posłużyło jako miejsce produkcji wyrobów garmażeryjnych, a sprzedaż ulokowano w największym centrum handlowym w regionie. W ten sposób przed Vivo! Piła można zaopatrzyć się w garmażerkę, a od niedawna także nacieszyć się grillem.

Gastrosfera idzie w street food

Gastrosfera przy deptaku, o której mogliście w Magazynie już przeczytać, zmienia się właśnie teraz – przed otwarciem gastronomii. W tym sezonie nie będzie fine dining, ale raczej street food. Co nie znaczy, że będzie mniej smacznie. Mikołaj Siatkowski obiecuje nadal kuchnię inspirowaną Gruzją, Orientem, ale i Polską. Choć bułki ze schabowym podobno nadal nie będzie… ;) Chyba że zrobimy challange… ;)

W tym tekście starałem się zebrać wszystkie nowości na pilskiej scenie gastro. Jeżeli pominąłem jakiś lokal albo jakąś poważną zmianę – stoi za tym wyłącznie brak wiedzy. Dlatego dajcie po prostu znać na marcin@magazyn67.pl. Chętnie dopiszę.

A na koniec tradycyjnie link do facebookowego profilu „67. Magazynu nad Gwdą i Notecią”: https://www.facebook.com/Magazyn67. Polub, bo bywa smacznie. ;)

Marcin Maziarz
Wydawca Magazynu67. Zakochany w regionie nad Gwdą i Notecią oraz w Pojezierzu Wałeckim. Ceniący i chętnie odwiedzający krainy nieco dalsze: Pojezierza: Drawskie i Szczecineckie, Kaszuby i wybrzeże Bałtyku ze szczególną atencją dla Półwyspu Helskiego i Zatoki Puckiej. Uzależniony od poszukiwania miejsc, w których jeszcze go nie było, od słuchania ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i od spisywania historii, które mają sens. Do tej listy rodzina dodałaby jeszcze „weź, nie rób już tylu zdjęć”. Od czasu do czasu pokazuje się w TV Asta. Prywatnie tata dwóch synów i niemąż jednej nieżony.