Instagramer: @michalozmina
Instagramer: @michalozmina
#InstagramerLudzie

#Instagramer: @michalozmina (Michał Oźmina)

Cykl #instagramer to szansa na bliższe poznanie lokalsów, których śledzicie na Insta. Co stoi za takim a nie innym doborem zdjęć? Czym fotografują? Jak obrabiają? I jakie ciekawe historie kryją się za utrwalonymi chwilami? O tym wszystkim przeczytacie właśnie tutaj.

Tekst ukazał się w piątym numerze Magazynu67 (15 czerwca – 15 sierpnia 2019 r.).

Ty chyba lubisz się włóczyć…

Tak, szczególnie po okolicach. Tęskniłem za Piłą, za Polską, będąc na emigracji. Wyobrażałem sobie jak te miejsca teraz wyglądają, pamiętając niektóre jeszcze z dzieciństwa. Jeżeli są sprzyjające warunki – może być chłodno, byle nie było dużego deszczu – lubię pojechać, przejść się, zobaczyć. Oczywiście zabieram aparat i lubię te miejsca fotografować i później się nimi dzielić.

Jak zaczęła się twoja przygoda z fotografią?

To było jeszcze w Irlandii. Miałem 21 – 22 lata. Zwiedzałem wiele pięknych miejsc, które z tej perspektywy są bardzo atrakcyjne, zupełnie inne niż w Polsce. Chciałem je pokazać rodzinie w domu. Pomyślałem, że zakup lustrzanki to będzie dobry pomysł. Od tego się zaczęło. Zacząłem jeździć, zwiedzać i fotografować.

A pierwsze zdjęcie na Insta?

To było chyba zdjęcie z północnego wybrzeża Irlandii. Instargram pokazał mi kolega, który też był hobbystą – fotografem. Mówił, że to fajne narzędzie, żeby pokazać zdjęcia. Wybrałem zdjęcie z sesji, którą wtedy zrobiłem. Furory nie zrobiło.

Co pokazujesz najchętniej?

To zależy od momentu w jakim jestem. Przez pewien czas – zaraz po powrocie do Piły – lubiłem fotografować miasto. Szczególnie wieczornem. Uwielbiam robić zdjęcia z długim czasem naświetlania, na statywie, z domkniętą przysłoną – wtedy są takie fajne, ostre. Wyspa, dworzec, Śródmieście… Nie wiem, czy akurat zwróciłem uwagę na czyjeś ładne zdjęcie i chciałem zrobić coś podobnego. Teraz fotografuję głównie naturę. Szwendam się, chodzę po różnych zakamarkach. Ptaki – próbuję ustrzelić orła. Chciałbym też upolować sowę, ale to ciężki temat. Chciałbym ją chociaż usłyszeć – to już będzie coś. Z natury: drzewa, kolory, ta zieleń. Bardzo lubię też bawić się kolorami.

Twoje ostatnie odkrycie…

O, ostatnie to zdjęcie sprzed paru dni, które zobaczyłem u @sroqraf. To jest szopa w okolicach Śmiłowa. Bardzo mnie zaintrygowało to zdjęcie. Pojechałem na miejsce, zrobiłem zdjęcia przy pogodzie i oświetleniu jakie były. Myślę, że wyszło całkiem ładne. Właśnie takich obiektów będę teraz szukał. Jeżeli są warunki – na przykład zachód słońca, czy mocny wiatr rozwiewający chmury, to wszystko bardzo ładnie wygląda na zdjęciu.

Czym fotografujesz?

Od początku używam lustrzanki Nikona. Wcześniej miałem D40, w tej chwili D5500. Do tego zestaw obiektywów. Kiedy jadę na wyprawę, nie chcę brać wszystkich, bo dużo ważą. Staram się dobrać zestaw przed wyjazdem – zabieram zwykle dwa. No i telefon. Teraz telefony fotografują już w miarę ładnie. Telefon jest wsparciem. Lustrzankę trzeba dobrze ustawić, a nieraz jest scena, którą trzeba szybko sfotografować.

Swoje zdjęcia – przynajmniej ostatnio – dość mocno obrabiasz.

Korzystam z pakietu Adobe. Wcześniej wystarczał mi Lightroom, dopóki nie zgłębiłem technik zabawy z kolorami. Ale patrzę też, co można zmienić na zdjęciu. Na przykład promienie słoneczne albo rozmycia. Próbuję sił w Photoshopie. Uwielbiam ingerować w zdjęcia, bo jak zrobię zdjęcie, ono jest płaskie. Wiem, że w pliku jest zapisana masa informacji. Staram się tak go dograć, żeby przedstawiał trochę więcej niż w rzeczywistości. Dodać trochę wyobraźni, podkreślić kolory, kontrast, wydobyć coś więcej.

Wędrujesz, żeby fotografować, czy ważniejsza jest sama wędrówka?

W tej chwili wędruję głównie dla zdrowia, ale zdarzają się projekty, kiedy jadę w konkretne miejsce, żeby zrobić zdjęcie. Ale wędrówka to jest druga pasja. To taki hiking z aparatem – zwiedzając miejsca, przy okazji fotografuję, Mam je później dla siebie, mogę do nich wrócić albo podzielić się z innymi, pokazać, zachęcić – może ktoś też spróbuje.

Miejsca do których jeździsz, wyszukujesz celowo, czy jest w tym przypadek?

Jest cała masa wyszukiwarek miejsc. Blisko Piły trudno mi już wyszukać nowe, ciekawe. Raczej korzystam z pomocy – jeżeli ktoś znajdzie, to się inspiruję. Ale przeglądanie map – zarówno satelitarnych, jak i jakichś starszych, aplikacji z mapami do hikingu, do wycieczek rowerowych, przeglądanie informacji historycznych… W ten sposób dobieram miejsca, które mogą się okazać ciekawym tematem dla fotografii.