Z Miki Run nikt nie wyjdzie czysty. I dlatego – niezależnie od wieku – jest pretekst do spełnienia dziecięcego marzenia. Fot. Chroma Stock
Z Miki Run nikt nie wyjdzie czysty. I dlatego – niezależnie od wieku – jest pretekst do spełnienia dziecięcego marzenia. Fot. Chroma Stock
Czas wolny i przyjemnościOutdoorPod patronatem M67W ruchuZ dziećmi

Miki Run: jak zrobić coś dobrego i mocno się przy tym ubrudzić

Ale tak naprawdę mocno. Z tego biegu nikt nie wyjdzie czysty. Każdy wyjdzie za to lepszy, z dobrze wypełnioną misją pomocy maluchowi.

Naprzeciwko mnie siada potężny facet. Biceps rozmiarów mniej-więcej mojego uda. Tyle, że w moim udzie mięśnie stanowią element szczątkowy. Dobrze znają go bywalcy Gym Factory. Mijają go za każdym razem, kiedy wchodzą do klubu – oparty o traktorową oponę, strzeże wejścia. – Też Marcin? Naprawdę? – zdaje się nie dowierzać, kiedy się przedstawiam. Tak, ostatnio też mam szczęście do Marcinów. Szczęście rozumiane dosłownie.

Z Miki Run nikt nie wyjdzie czysty. I dlatego – niezależnie od wieku – jest pretekst do spełnienia dziecięcego marzenia. Fot. Chroma Stock
Z Miki Run nikt nie wyjdzie czysty. I dlatego – niezależnie od wieku – jest pretekst do spełnienia dziecięcego marzenia. Fot. Chroma Stock

Marcin Olszewski, bo o nim mowa, jest nie tylko trenerem w Gym Factory, ale także pasjonatem biegów terenowych. Takich, z których nie da się wyjść czystym. I prawdę mówiąc, jest to eufemizm. Tak naprawdę w biegach, w których bierze udział Marcin, każdy melduje się na mecie utytłany do imentu. Dużo bardziej niż stół w wiadomo którym dzienniku telewizyjnym. Oczywiście o ile przez piach, błoto, wodę i opony w ogóle do mety dotrze.

– Ja po prostu lubię się ubrudzić – mówi Marcin. – Dlatego biegam w biegach survivalowych. Mamy w Gym Factory ekipę, z którą jeździmy na takie imprezy. Dzieje się więcej niż w biegach ulicznych, jest większa rywalizacja, można sprawdzić się na przeróżnych przeszkodach.

Ale nie tylko rywalizacja – także współpraca. Kiedy ktoś nie radzi sobie z przeszkodą, może liczyć na pomoc wolontariuszy albo… innych uczestników biegu. – Biegi survivalowe są dla wszystkich – zachęca Marcin, który stoi za imprezą Miki Run. – Nie ma się czego bać. Przeszkody będą przygotowane tak, żeby każdy dał sobie radę. Zawsze można też zrobić karne burpees (pompki z pozycji stojącej z wyskokiem – przyp. aut.) albo przysiady i polecieć dalej. Nie ma nic strasznego.

Miki Run odbędzie się 16 czerwca na Bydgoskim Przedmieściu w Pile. Teren dawnego wojskowego poligonu to idealne miejsce, by zmierzyć się nie tylko z wodą i błotem, ale też z własnymi ograniczeniami. I to nie tylko tymi fizycznymi, ale także tymi w głowie. W końcu kiedy ostatnio pozwoliłeś sobie na tarzanie się w błocie?

Miki Run to dwie trasy: dla dorosłych i dla dzieci. „Dorosła” trasa to 7 kilometrów z 30. przeszkodami. Trasa dziecięca mierzy półtora kilometra i znajdzie się na niej 10 przeszkód.

Siedząc naprzeciwko tego wielkiego faceta, trudno go sobie wyobrazić piszącego takie słowa: „(…) Kolejne badania potwierdzały wcześniejszą diagnozę, a my z żoną próbowaliśmy się w tej sytuacji jakoś odnaleźć. To było niczym strzał prosto w serce i nie da się tamtych chwil zapomnieć. Nieprzespane noce, tysiące myśli, krążące po głowie tornado. Upływający czas i rosnący brzuch pomógł jednak osuszyć łzy i zabrać się do działania”. To fragment informacji o Mikim. Tym samym, który został „patronem”, a w zasadzie pretekstem do stworzenia Miki Run.

Kim właściwie jest Miki? Mikołaj, to synek Marcina. Urodził się na początku maja ubiegłego roku. Jest wesołym chłopcem, za którym coraz szybciej trzeba biegać – jak za każdym dzieckiem, które odkrywa, że raczkowanie, a potem chodzenie i bieganie jest fajne. Miki świetnie sobie radzi, mimo że ma jedną sprawną rączkę. Druga jest wykształcona tylko częściowo. Rehabilitacja to za mało, dlatego Marcin i jego żona dotarli do mieszkającego w Stanach Zjednoczonych doktora Drora Paleya, uznanego dziecięcego chirurga ortopedy. Doktor Paley po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną Mikołaja, uznał że do jedynego paluszka w niesprawnej rączce chłopca można przeszczepić kość ze stopy i połączyć ją ścięgnami z mięśniami. To pozwoli uruchomić palec i – mimo braku nadgarstka – zdecydowanie zwiększyć możliwości operowania rączką. Uruchomionym palcem Mikołaj będzie mógł coś złapać, wskazać, wcisnąć. Przeszczepiona kość będzie rosnąć razem z chłopcem. Z kolei w miejsce pobranej kości ze stopy, zostanie przeszczepiona kość z biodra.

I tu pojawia się tradycyjne w Polsce „niestety”. Doktor Paley będzie w Polsce, w Warszawie na początku września i na ten termin została zaplanowana operacja Mikołaja. Niestety, jej koszt to sto tysięcy złotych – kwota, której rodzice chłopca nie mają.

Miki Run już 16 czerwca. Fot. Miki Run
Miki Run już 16 czerwca. Fot. Miki Run

I tu dobra wiadomość: każda złotówka wpisowego, którą wpłacisz za udział w Miki Run, trafi na leczenie Mikołaja. Wpisowe na siedmiokilometrową trasę to 40 złotych, na trasę dziecięcą – 15 złotych. Dlatego nie ma co się zastanawiać: czym prędzej podjedź/podejdź do Gym Factory – tam możesz zapisać się w recepcji. Możesz też napisać na adres mikirun.pomoc@gmail.com. A zaraz potem zacznij się przygotowywać. Start 16 czerwca o 10.00.

Można także zapisać się w dniu imprezy, ale jeżeli zapiszesz się już teraz, masz pewność, że nie zabraknie dla ciebie pakietu startowego, a organizatorzy i rodzice Mikołaja, będą spokojniejsi widząc, jak zbliża się koniec zbiórki na operację. W końcu chodzi także o to, żeby jak najszybciej mogli zacząć się przygotowywać do zabiegu – także dla nich to ogromny stres.

Aha, Magazyn67 jest patronem Miki Run. I wiecie co? Niesamowicie się cieszę, że w tak niewielki sposób Magazyn może być obecny w tej niesamowitej imprezie. Więcej informacji o imprezie znajdziecie pod adresem: https://www.facebook.com/MIKI-RUN-Charytatywny-bieg-dla-Mikołaja-362125081179939/.