Proszę, bądźmy ostrożni. Fot. Marcin Maziarz
Proszę, bądźmy ostrożni. Fot. Marcin Maziarz
Idee

To dobry czas, by zacząć nosić maskę. Albo kogoś (przypadkowo) zabić

Reklama

Mam do ciebie prośbę.

Proszę, bądźmy ostrożni. Fot. Marcin Maziarz
Proszę, bądźmy ostrożni. Fot. Marcin Maziarz

To ja. Tak, mam maseczkę na twarzy. Przedwczoraj, kiedy pojechałem po zakupy, założyłem ją pierwszy raz. Być może wyglądam idiotycznie, choć takich jak ja w Pile widzę coraz więcej. Na ulicach. W sklepach. Wśród ludzi, z którymi czasem muszę się spotkać. Wiem, nadal jesteśmy w mniejszości, choć – szczęśliwie – ta mniejszość powoli rozrasta się.

Możesz sobie myśleć co chcesz, ale wysłuchaj mnie, proszę. Jednorazowa, trzywarstwowa maseczka chirurgiczna, którą mam na twarzy, w przypadku wirusa grypy ma skuteczność podobną do masek standardu N95 (źródło: https://www.mp.pl/szczepienia/przeglad/grypa/221196,ktora-maseczka-lepiej-zapobiega-przenoszeniu-wirusa-grypy). SARS-CoV-2 – podobnie jak wirus grypy – jest przenoszony drogą kropelkową. To działa w dwie strony. Nie chcę się zarazić, ale – gdyby okazało się, że jestem nosicielem – nie chcę też zarazić ciebie. Dlaczego?

O ile w całej populacji śmiertelność wywoływanej przez SARS-CoV-2 choroby CoViD-19, wynosi 3,4% (za WHO, informacja z 3 marca br.), o tyle różni się w zależności od grupy wiekowej i chorób współistniejących. W grupie do 19. roku życia śmiertelność nie przekracza jednego promila. W grupie czterdziestolatków, do której należę, to cztery promile. W miarę bezpiecznie. Ale w grupie siedemdziesięciolatków, w której jest moja mama, której co kilka dni zawożę zakupy – to już osiem procent.

Weźmy choroby współistniejące. Na pierwszym miejscu są choroby serca – umiera 10,5% ich „posiadaczy”, którzy zachorują na na CoViD-19. Na drugim miejscu jest cukrzyca. Zachorowania na CoViD-19 nie przeżywa 7,3% cukrzyków. A wiesz ile osób w twoim otoczeniu choruje na cukrzycę? Szacunkowo jest to 5% społeczeństwa. Szacunkowo, bo wiele osób nie ma pojęcia o tym, że choruje. Z cukrzycą daje się żyć i nawet nieleczona bywa niedokuczliwa. Do czasu.

Przekładając to na lokalne realia: szacunkowo w Pile mieszka 3,5 tysiąca cukrzyków. W Wałczu – 1.300. W Złotowie i w Chodzieży – prawie tysiąc. W Czarnkowie – ponad 500. W Trzciance – ponad ośmiuset. Możesz mieć pewność, że będąc w pracy, wracając do domu, robiąc zakupy, idąc klatką schodową – w ciągu całego dnia mijasz co najmniej jedną osobę chorą na cukrzycę. Człowieka, któremu nieświadomie możesz sprzedać wirusa mocno uprawdopodobniającego zgon. Wystarczy, że zbagatelizujesz podstawowe środki bezpieczeństwa, takie jak #zostańwdomu czy noszenie maseczki w miejscach publicznych. Nie wierzysz? Popatrz mi w oczy.

Jestem tatą. Boję się, tak samo jak pewnie setki, a być może tysiące rodziców w Pile, Wałczu czy Czarnkowie. Boję się, że może mnie zabraknąć w życiu moich dzieci. Nazwij mnie paranoikiem, ale jeżeli naprawdę nie muszę wychodzić – zostaję w domu. Jeżeli muszę – zakładam maskę. Robię to nie tylko dla siebie, ale także dla ciebie – bez względu na to, kim jesteś. I – jeżeli mogę mieć do ciebie prośbę – proszę o te same, w gruncie rzeczy drobne gesty. Z uśmiechem. Uśmiech zawsze widać w oczach.

Marcin Maziarz
tata
wydawca Magazynu67

Reklama