Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
360°LudziePartnerzy

Z pasją do wnętrz. Kamila urządza na lata

W pracy godzi przeróżne wizje klientów ze swoim doświadczeniem i pomysłami. Zdarza się, że klienci przychodzą zmęczeni własnymi błędami – szukają kogoś, kto nie popełni kolejnych. W końcu wnętrza urządza się na lata – dobrze, by mieszkało (albo pracowało) się w nich… dobrze. Dlaczego układ funkcjonalny powstaje zanim powstanie aranżacja? I dlaczego, o projekcie wnętrz należy pomyśleć zanim na budowę wejdą elektryk i hydraulik? O pracy architekta wnętrz opowiada Kamila Kochanowska z Project Studio.

Niewielkie biuro na Staszycach w Pile. Na dużym stole z białym blatem tylko monitor i klawiatura. Prawie podręcznikowe „clean desk”, bo obok leży stos projektów. Nic jednak nie zakłóca porządku. Na ścianie deska kreślarska – taka jak na starych zdjęciach z biur projektowych. Pociemniały liniał wskazuje na długą historię, a kiedy przyjrzeć mu się z bliska – na delikatne ślady wielu projektów, które na niej powstały. Bo czasem ołówek gdzieś wyjedzie, czasem dociśnie się za mocno… W deskę wpisane logo Project Studio. To królestwo Kamili Kochanowskiej, architekta wnętrz.

Logo Project Studio na starej desce kreślarskiej, na której zostało narysowanych wiele budynków stojących dziś w Pile. Fot. Marcin Maziarz
Logo Project Studio na starej desce kreślarskiej, na której zostało narysowanych wiele budynków stojących dziś w Pile. Fot. Marcin Maziarz

– Na tej desce została narysowana duża część Piły – opowiada. – Domy, bloki, obiekty biurowe, przemysłowe… Także dom, w którym dziś mieszkam i pracuję. Deska to pamiątka po dziadku. Lubiłam patrzeć jak siedzi przy niej i kreśli. Zawsze miałam dużo pytań, a dziadek – dużo cierpliwości. Gdyby nie dziadek, być może nie byłoby mnie tu gdzie jestem. Choć z drugiej strony – zawsze ciągnęło mnie do urządzania wnętrz – dodaje.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

I tak Kamila postawiła na swoją pasję, którą w międzyczasie zdążyła podeprzeć dyplomem Politechniki Poznańskiej. – Na studia architektoniczne poszłam trochę za namową dziadka, który powtarzał mi, że można po nich być i architektem i architektem wnętrz – mówi. – Ale architektura wnętrz była tym, co zdecydowanie bardziej mnie interesowało. Tu można trochę bardziej poszaleć, poeksperymentować, acz to co dzieje się na zewnątrz, nie jest mi obojętne. Staram się w moich projektach wnętrz nawiązywać do otoczenia. Współpracuję też z innymi architektami – wtedy działamy wspólnie i powstaje spójna koncepcja całego budynku.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

W zdecydowanej większości nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak architektura, czy – szerzej – otoczenie, w którym przebywamy, wpływa na nasze codzienne życie: samopoczucie, możliwość skupienia się na pracy czy jakość wypoczynku. – Chodzi o doświadczenie użytkownika – wyjaśnia Kamila. – Osoba, która idzie ulicą albo wysiada na parkingu, wchodzi do środka i siada przy swoim biurku, może przejść przez kilka „stref”, które same w sobie mogą być estetyczne, ale razem tworzą kompletny bałagan, który nie służy jakości pracy. Ale jeżeli są projektowane wspólnie – mogą dawać użytkownikom fantastyczne, spójne doświadczenie i pozytywnie wpływać na koncentrację czy jakość wypoczynku przez wiele godzin – od chwili wejścia do wyjścia z budynku.

I taką pracę – kompleksowe projekty budynków – właścicielka Project Studio lubi najbardziej. – Chodzi właśnie o to poczucie spójności – mówi. – Lubię czuć, że mam wpływ na większą całość, że jestem w stanie dawać ludziom lepszy komfort życia, że mogę dobrze wpływać na samopoczucie tych, którzy w „moich” wnętrzach będą pracować czy mieszkać.

Mimo że to praca, to pasja stanowi jej solidny fundament. Bo jeżeli masz szansę zobaczyć Kamilę przy komputerze, czy kiedy przyjeżdża na budowę sprawdzić postępy prac w nadzorowanym projekcie, pewnie zauważysz trochę „nieformalne” podejście. – To co robię, to oczywiście praca, ale ona nie kończy się, kiedy zamykam za sobą drzwi domu – mówi. – Kiedyś zrozumiałam, że nie będę szczęśliwa, jeżeli będę robić co innego. I może to górnolotne, ale projektuję tak, jak sama chciałabym mieszkać czy pracować. Oczywiście bywa tak, że dobre pomysły przychodzą w najmniej oczekiwanych momentach dnia. Zdarza się, że lecę do komputera, albo czekam aż dzieci pójdą spać, żeby sprawdzić czy to co wymyśliłam rozwiąże problem, z którym walczę od kilku dni. Z jednej strony w pracy bywam przez to 24 godziny na dobę, z drugiej – żyję tym, co lubię robić i chyba dlatego nie mam z tym najmniejszego problemu.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

Kamila nie ma też problemu, by powiedzieć klientowi, że jego pomysł będzie źle się komponował z całością projektu, albo wręcz utrudni mu życie. – Jestem też trochę od tego, żeby stawiać granice. Nie chodzi ani trochę o to, że to mój projekt i ktoś próbuje mi go zmienić, ale o to, że czasem zmiany proponowane przez klienta zaszkodzą na przykład jego komfortowi.

Najlepszy moment, by zadzwonić do Kamili? – Kiedy budynek, czy pomieszczenie jest jeszcze na etapie projektu i pomysłu – mówi. – Nawet jeżeli jest to remont lub metamorfoza, największe możliwości mam, zanim wejdzie ekipa budowlana. Chodzi przede wszystkim o poprawne rozmieszczenie funkcji w projektowanej przeze mnie przestrzeni, a co za tym idzie – doprowadzenie instalacji elektrycznej i hydraulicznej w odpowiednie miejsca. Jeżeli mam projektować wnętrza, w których przyłącza są już doprowadzone, muszę się dostosowywać do tego co zastaję – i wtedy wdrożenie niektórych rozwiązań jest utrudnione, albo wiąże się z dodatkowymi kosztami.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

Dlatego z architektem wnętrz najlepiej umówić się na pierwsze spotkanie, kiedy obiekt lub pomieszczenie jest jeszcze na etapie projektowania, a przynajmniej – zanim wejdzie do niego ekipa remontowo-budowlana. Wtedy jest czas na projekt wnętrza bez ograniczeń wyznaczanych przez miejsca, w których podłączenia instalacji elektrycznej i hydraulicznej zostały wyznaczone metodą „wydaje mi się, że tu będzie dobrze”. Kiedy Kamila skończy swój projekt, wyznaczając w nim wszystkie strefy funkcjonalne, odpowiednio porozkłada sprzęty, zapewni odpowiednią ilość miejsca do przechowywania i weźmie pod uwagę wszystkie indywidualne oczekiwania klienta – do pracy mogą przystąpić wykonawcy. – I tak właśnie powinien wyglądać optymalny proces projektowania – opowiada właścicielka Project Studio. – Jeżeli komunikacja z klientem jest szybka i nie ma wielu poprawek, z projektem jestem w stanie spiąć się w trzy – cztery tygodnie. Choć oczywiście wszystko zależy od jego zakresu.

Jeżeli klient sobie tego życzy, Kamila nadzoruje także realizację podczas wykonywania prac. Chodzi przede wszystkim o zgodność realizacji z projektem. – Lubię wchodzić na realizacje – mówi. – W samochodzie wożę kalosze i kask – na większych inwestycjach bywają potrzebne. Dobrze czuję się w miejscach, które powstają, i których powstawanie mam możliwość obserwować od początku do końca. Fajnie też patrzeć, jak twój projekt nabiera kształtów w realnym świecie.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

– Styl i charakter wnętrza zależy od upodobań moich klientów. Niektórzy od razu wiedzą czego chcą, mają sprecyzowane oczekiwania, a ja pomagam im to wszystko zebrać w całość i przełożyć na projekt. Inni – wręcz przeciwnie. Wtedy długo rozmawiamy, wypytuję o to co lubią, w jakich wnętrzach czują się dobrze, jakie kolory, faktury im się podobają. Czasem jest tak, że klienci nie wiedzą, co im się podoba, ale są pewni, co im się nie podoba. I to już jest punkt zaczepienia. Pytam na przykład też o różne szczegóły z ich codziennego życia. To pomaga zaproponować konkretne rozwiązania funkcjonalne.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

Bo funkcjonalność to ważna sfera każdego projektu. Co najmniej tak ważna jak estetyka. – Wnętrza są projektowane na lata – tłumaczy Kamila. – Osoby, które we wnętrzu będą przebywać – mieszkać albo pracować – muszą się w nim po prostu dobrze czuć. W kuchni musimy mieć wszystko pod ręką, w łazience – nawet małej – ma być wygodnie, wszystkie nasze rzeczy nagromadzone przez lata muszą mieć swoje miejsce w szafie, a gniazdka – być tam gdzie ich oczekujemy, Zaczynając projekt, w pierwszej kolejności projektuję układ funkcjonalny, a dopiero na jego podstawie przygotowuję aranżację. Użyteczność jest najważniejsza, bo to od niej zależy komfort życia.

Przy projektowaniu pod uwagę bierze się nawet takie parametry, jak wzrost użytkowników. – We wnętrzach mieszkalnych to ważne na przykład w kuchni, gdzie blaty czasem muszą być niżej lub wyżej właśnie ze względu na wzrost mieszkańców. Zresztą klienci często sami zwracają na to uwagę. Bywa też, że mówią, że w ciągu najbliższych lat planują, że w ich rodzinie pojawią się dzieci, i to też dla mnie wskazówka do uwzględnienia przy projektowaniu pomieszczeń, które za jakiś czas zmienią swoje przeznaczenie. Albo klienci, którzy już mają dzieci, chcą, by ich pokoje były trochę ponadczasowe – żeby pokój „rósł” razem z dzieckiem, żeby dzisiejszy pięciolatek czuł się w nim dobrze dziesięć lat później, po uwzględnieniu tylko niewielkich zmian. To też dla klientów ważne.

Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz
Kamila Kochanowska. Fot. Marcin Maziarz

Kto właściwie sięga po usługi architekta wnętrz? – Przyczyn jest wiele – opowiada Kamila. – Jedni klienci mówią, że przytłacza ich ogromny wybór materiałów dostępnych na rynku i zwyczajnie przestali się orientować w możliwych rozwiązaniach już przy trzecim przeglądanym katalogu. Inni klienci wiedzą czego chcą, ale nie wiedzą jak to będzie wyglądało w ich wnętrzu – chcą zobaczyć na wizualizacji, czy to co sobie wymyślili i wymarzyli, będzie ze sobą współgrało. Poza tym klienci, którzy w remont inwestują pięciocyfrowe kwoty, chcą, żeby całość była dobrze zrobiona od A do Z. Nie chcą popełnić błędów, za które byliby źli na siebie, więc mogą być źli na mnie – śmieje się. – W końcu bywa też tak, że jeden, drugi czy trzeci remont zrobili sami i przy kolejnym nie chcą popełnić nowych błędów.

Jakich? Kamila wie to bardzo dobrze. W końcu ma na koncie już setki projektów i wie, jakich błędów nie popełniać. Cytując z uśmiechem klasyka: „by żyło się lepiej”.


Dziękujemy salonowi Terrano w Pile za możliwość wykonania zdjęć.


Artykuł został przygotowany wspólnie z partnerem:

Project Studio Kamila Kochanowska

Kamila Kochanowska
Project Studio – Projektowanie Wnętrz
ul. Rogozińska 11d
64-920 Piła
tel. 666 096 611
www.project-studio.pl
https://www.facebook.com/ProjectStudioPS/
biuro@project-studio.pl