Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz
Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz
Bliskie podróże

Droga zakochana w Dolinie Noteci

96views

Pewnie znasz taką scenę? Bohater staje na wzniesieniu, a przed nim rozpościera się dolina. Próbuje ogarnąć wzrokiem ogromną przestrzeń, która znika dopiero za horyzontem.

Tekst ukazał się w drugim numerze Magazynu67 (kwiecień – maj 2018).

Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz
Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz

Być może marzysz też o takiej: siedzisz za kierownicą, przed tobą prosta droga. Nigdzie się nie spieszysz. Nie musisz. Na niebie błękit, może kilka białych baranków. Po lewej pustka. Po prawej – żywego ducha. Od czasu do czasu z przeciwka nadjedzie jakiś samochód, który szybko zniknie we wstecznym lusterku. Tylko ty, Droga i Natura, która specjalnie podsuwa ci przed oczy swoje najpiękniejsze zdjęcia. Marzenie? Dostępne na wyciągnięcie ręki.

Wiele jest dróg na pograniczu Wielkopolski i Pomorza, którymi łatwo się zachwycić. Niektóre przez cały rok zachwycają sosnowymi lasami, inne w maju cieszą oczy połaciami jaskrawożółtego rzepaku, jeszcze inne – tym, że są niemal puste i pozwalają cieszyć się jazdą. Jest jednak droga – śmiem twierdzić, że najbardziej malownicza w regionie – która o dowolnej porze roku cieszy szczególnie.

Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz
Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz

Mówią o niej „alternatywna obwodnica Północnej Wielkopolski”. Taki przynajmniej był pomysł, kiedy powstawała ze zniszczonych dróg powiatowych. Miała być alternatywą dla dziesiątki, ale kierowcy dziesiątką jadący najczęściej nawet nie zdają sobie sprawy z jej istnienia. Czasem tylko, kiedy zdarzy się wypadek, ruch na nią kieruje policja. Zwykle jest pusta i pełna zaskakujących obrazków.

Podróż można zacząć w Pile, można i w Ujściu. Ważne, by dotrzeć do Kaczor, bo zaraz za ich granicą (w stronę Rzadkowa) zaczyna się dziać. Najpierw pojawiają się rozległe pola, a krajobraz delikatnie zaczyna falować. Daleko od szosy widać domy, które z tej odległości przypominają raczej ustawione na makiecie domki. W Prawomyślu miłośnik historii znajdzie ciekawy cmentarz. Urządzony na zboczu wzgórza (w tej okolicy – wbrew temu co może się wydawać – to dość powszechne rozwiązanie), w starej części pozwala odpocząć w cieniu wiekowych, porośniętych bluszczem drzew. I choć nagrobków zostało niewiele, to o tym w jakim miejscu się znajdujemy, świadczą zardzewiałe, metalowe krzyże, z których wciąż można odczytać kawałek miejscowej historii.

Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz
Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz

Kiedy mijasz Prawomyśl, zza wzgórza po prawej stronie nagle wyłania się krajobraz Doliny Noteci. Choć widać już, jak jest rozległa, to jeszcze nie jest najlepsze co zobaczysz w tej podróży. W Byszewicach można zatrzymać się w pełnym kolorowych postaci i innych elementów ogrodzie. Na ręcznie malowanych tablicach jego gospodarz jasno wykłada swoje poglądy na świat i politykę, ale znany jest z gościnności bez względu na poglądy swoich gości. Za wstęp nie pobiera opłat, ale zachęca do zostawienia śladu po sobie w wywieszonym w tym celu zeszycie.
Za Byszewicami widać już, że droga niepostrzeżenie pnie się w górę. Można przystanąć przy którymś zjeździe w pole, by zacząć cieszyć się bliskim jeszcze krajobrazem doliny.

Prosta tuż przed Miasteczkiem Krajeńskim podsuwa nam przed oczy widok na tę gminną wieś. Latem to prawdziwie sielski obrazek, kiedy na pierwszym planie kołyszą się łany zboża, a w tle widać stare zabudowania.

Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz
Droga zakochana w Dolinie Noteci. Fot. Marcin Maziarz

W Miasteczku Krajeńskim zaczyna się wspinaczka. Kilometr dalej – w Brzostowie – widać już, że jesteśmy wysoko, ale… to jeszcze nie to. W Grabionnej zaczyna się sadownicze zagłębie regionu. W maju, kiedy kwitną jabłonie i wiśnie, to obłędny widok. I zapach. Nie ma wyjścia – gdzieś w okolicy Białośliwia trzeba znaleźć miejsce, by bezpiecznie się zatrzymać i poczuć tę słodycz w nozdrzach.

Tuż za Białośliwiem na horyzoncie zaczyna majaczyć to, czego wypatrujemy. W Dębówku Nowym można skręcić w prawo przy kapliczce i dojechać do końca szutrowej drogi. Tam czeka nagroda. Obłędny widok na Dolinę Noteci. Właśnie taki jak w przywołanej na początku scenie: stajesz na wzniesieniu, a przed sobą widzisz dolinę, której nie jesteś w stanie objąć wzrokiem.

Podobna nagroda czeka tuż za Krostkowem. Tam nie trzeba nawet zjeżdżać z drogi – tuż przed zakrętem jest poszerzone pobocze, jakby zatoczka, z której widok na dolinę jest równie zachwycający. Wrażenia potęgują odgłosy żurawi i samotność – przed sobą masz tylko majestat Natury. Nic więcej.

Jeżeli chcesz, dalsza podróż jest równie przyjemna. W stronę Osieka droga zaczyna opadać, i znowu zaczyna się prosta, z której Dolina Noteci znowu jest na wyciągnięcie ręki. Niech tylko droga prowadzi…