Ostatnie wpisy

Najnowsze komentarze

Archiwa

Kategorie

Meta

Staw w rejonie Kaliny porośnięty włosienicznikiem wodnym. Białe kwiaty pokryły prawie całą powierzchnię zbiornika. Fot. Marcin Maziarz
Staw w rejonie Kaliny porośnięty włosienicznikiem wodnym. Białe kwiaty pokryły prawie całą powierzchnię zbiornika. Fot. Marcin Maziarz
Bliskie podróżeFoto

Staw nad którym poczujesz się jak w „Nocach i dniach”. No, prawie…

A może nawet lepiej? Nie ma nenufarów, ale też jest… pięknie.

Pamiętasz „Noce i dnie”? Scenę, w której odziany w biały garnitur Józef Toliborski (Karol Strasburger) wchodzi do jeziora, by nazrywać cały bukiet nenufarów, a następnie wręczyć go Barbarze – wówczas jeszcze – Ostrzeńskiej (później Niechcic; w tej roli Jadwiga Barańska). Bo kto tej sceny nie pamięta…

Jest takie miejsce w regionie, w bliskiej okolicy Piły, w którym chciałoby się zrobić to samo… No, prawie, bo zamiast nenufarów jest włosienicznik wodny. Nie tak reprezentacyjny, nie tak okazały, za to jest go dużo. Naprawdę dużo. Na tyle dużo, że robi wrażenie.

Staw przy wąskiej, leśnej drodze z Kaliny do – mniej więcej – Kaczor właśnie kwitnie na biało. Drobnych białych kwiatków są pewnie dziesiątki, a może setki tysięcy – pokrywają prawie całą powierzchnię większego z dwóch zbiorników. Miejsce jest stosunkowo rzadko uczęszczane, choć zagospodarowane – jest parking i niewielki pomost.

Ale to co widać, to nie wszystko. Miejsce mocno atakuje pozostałe zmysły. Wystarczy usiąść na rozdzielającej zbiorniki grobli i wsłuchać w śpiew ptaków. Są ich dziesiątki. Może nawet więcej… Trele nie ustają nawet na chwilę. Słychać też żaby i świerszcze. Jeden złożony odgłos natury według podręcznikowego wzorca, który nie pozwala ruszyć się z miejsca. Ale jest coś jeszcze… Zapach. Słodki. Wiosenny. Świeży. Taki, w którym chce się zanurzyć i już nie wracać. Chill absolutny. Można by tu zostać co najmniej do końca dnia.

Jeżeli w ten weekend mielibyście odwiedzić jedno miejsce… Pamiętajcie o dystansie, ale i o tym, że jesteście w lesie. W lesie nie trzeba nosić maski.

I jeszcze jedno: bardzo dziękuję Ani z nordicowej grupy Czarne Pantery, bez której nie trafiłbym w to urokliwe miejsce.

A jeżeli uważasz, że Magazyn67 jest fajny, kliknij „Lubię to”:

 

Marcin Maziarz
Wydawca Magazynu67. Zakochany w regionie nad Gwdą i Notecią oraz w Pojezierzu Wałeckim. Ceniący i chętnie odwiedzający krainy nieco dalsze: Pojezierza: Drawskie i Szczecineckie, Kaszuby i wybrzeże Bałtyku ze szczególną atencją dla Półwyspu Helskiego i Zatoki Puckiej. Uzależniony od poszukiwania miejsc, w których jeszcze go nie było, od słuchania ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i od spisywania historii, które mają sens. Do tej listy rodzina dodałaby jeszcze „weź, nie rób już tylu zdjęć”. Od czasu do czasu pokazuje się w TV Asta. Prywatnie tata dwóch synów i niemąż jednej nieżony.