Ania Kitowska. Fot. z archiwum Anny Kitowskiej
Ania Kitowska. Fot. z archiwum Anny Kitowskiej
Uncategorized

Oglądam, słucham, czytam: Ania Kitowska

Nowy cykl otwiera autorka bloga Rychtyg.pl.

Ania Kitowska. Fot. z archiwum Anny Kitowskiej
Ania Kitowska. Fot. z archiwum Anny Kitowskiej

Nie znamy się. Mijamy się na ulicach. To wszystko. Zatem zabawmy się. W Magazynie67 nowy cykl „Oglądam, słucham, czytam”. To taka sfera, którą chętnie się dzielimy, czasem nawet chwalimy, a która nie narusza naszej prywatności. Przy okazji tego, że można dowiedzieć się czegoś o człowieku, można też wynieść coś dla siebie: nowych autorów, nieznane dotąd filmy, omijany do tej pory gatunek muzyczny. Zatem… W pierwszym odcinku o tym co ogląda, co czyta i czego słucha opowiada Ania Kitowska z Rychtyg.pl. Poznanianka, ale z korzeniami w naszym regionie.

Oglądam

Rok w polskim kinie zaczął się bardzo dobrze, a to, między innymi, za sprawą Pawła Maślony i jego debiutu pełnometrażowego — filmu „Atak Paniki”. Pierwszy polski naprawdę zabawny komediodramat od czasu „Dnia Świra”? Owszem!

Film składa się z kilku równolegle prezentowanych nam historii, bohaterowie których znajdują się w sytuacjach nie do pozazdroszczenia. Czasem jest trochę strasznie, czasem zawstydzająco, zazwyczaj bardzo śmiesznie (głównie dla widzów). Splot filmowych wydarzeń sprawia, że wszystkie postacie stają w obliczu tytułowego ataku paniki. A my, siedzący w kinie, mamy przyjemność oglądać film świetnie napisany, ciekawie sfotografowany i do tego koncertowo odegrany.

Było kino i to polskie — czas na telewizję, a do tego zagraniczną. Od kiedy platformy streamingowe szturmem wdarły się w nasze życie na wybór świetnych seriali naprawdę nie można narzekać. Perełka na początek roku? Drugi sezon „The Crown”, fantastycznego serialu o życiu królowej Elżbiety II. Ten dostępny na platformie Netflix dziesięcioodcinkowiec stanowi świetną odtrutkę na rodzime nowości serialowe opowiadające historie monarchów. Należy oglądać z telefonem w ręku, bo bez wycieczek na Wikipedię i wpisywania „Czy to się wydarzyło?” w wyszukiwarkę się nie obejdzie.

Słucham

Do pracy przygrywa mi ostatnio Kortez, kolejne rodzime odkrycie w tym zestawieniu (można go zobaczyć za 2 tygodnie w Pile — podobno koncert zdążył już się wyprzedać, nic dziwnego).

Ale zazwyczaj w moich słuchawkach rozbrzmiewa słowo nie śpiewane, a mówione — wszystko za sprawą podcastów. Słucham ich namiętnie, a na fali noworocznych postanowień i ogólnego klimatu „ogarniania się”, wybieram głównie praktyczno-edukacyjne audycje, na przykład „Finanse bardzo osobiste” Marcina Iwucia czy „Mała wielka firma” Marka Jankowskiego.

Czytam

Styczeń to też miesiąc dobrej polskiej literatury. Miłośnicy literatury faktu muszą nadrobić którąkolwiek z ostatnich książek Filipa Springera. Ja w tej chwili czytam zbiór „Wanna z kolumnadą”: reportaże o polskiej przestrzeni, ale pilanie docenią na pewno też „Miasto Archipelag”, niezwykłą opowieść o byłych miastach wojewódzkich — w tym właśnie Pile.

Kilka dni temu przeczytałam też świetną powieść laureata Paszportu Polityki, Marcina Wichy. „Rzeczy, których nie wyrzuciłem”, bo o niej mowa, to przejmujący zapis porządkowania przedmiotów należących do zmarłej matki narratora. Tym, co zachwyciło mnie w książce jest niezwykła sprawność językowa autora — o rany, jak to się dobrze czyta! Sprawdźcie, żeby przekonać się jak wiele treści można wcisnąć w jedno krótkie zdanie!

Marcin Maziarz
Wydawca Magazynu67. Zakochany w regionie nad Gwdą i Notecią oraz w Pojezierzu Wałeckim. Ceniący i chętnie odwiedzający krainy nieco dalsze: Pojezierza: Drawskie i Szczecineckie, Kaszuby i wybrzeże Bałtyku ze szczególną atencją dla Półwyspu Helskiego i Zatoki Puckiej. Uzależniony od poszukiwania miejsc, w których jeszcze go nie było, od słuchania ludzi, którzy mają coś do powiedzenia i od spisywania historii, które mają sens. Do tej listy rodzina dodałaby jeszcze „weź, nie rób już tylu zdjęć”. Od czasu do czasu pokazuje się w TV Asta. Prywatnie tata dwóch synów i niemąż jednej nieżony.